Warning: file_get_contents(https://graph.facebook.com/?fields=og_object{likes.summary(true).limit(0)},share&id=http://plfa.pl/news/2810/): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 403 Forbidden in /home/pzfa/public_html/plfa2012/klasy/LikeFacebook.class.php on line 27
Seahawks Gdynia - PLFA

Po 5. kolejce PLFA II - grupy północna i wschodnia

1 sierpnia 2017

Anioły wygrywają bez problemów

Angels Toruń - Seahawks Gdynia B 30:0

Sytuacja w grupie północnej nabiera kolorów. Nie ma już niepokonanych drużyn. Wiele wskazuje na to, że walka o dwa czołowe miejsca premiowane awansem do playoffs będzie toczyć się do samego końca. W grze pozostają: Patrioci, Mustangs, a także Angels. Anioły przed własną publicznością poradziły sobie z rezerwami wicemistrza polski. Seahawks B zaliczając czwartą porażkę z rzędu stali się pierwszą drużyną w PLFA II, która oficjalnie straciła szansę na wyjście z grupy, by kontynuować walkę o tryumf na drugoligowym poziomie.

Gospodarze doskonale pamiętają historię zaciętych starć z drugim składem Jastrzębi. W dwóch poprzednich bezpośrednich meczach wygrywali zawsze po twardej i wyrównanej walce. Tym razem było jednak inaczej, a Anioły od początku narzuciły rywalom swój styl gry. Wynik meczu otworzył Radosław Trojanowski, któremu precyzyjne podanie rzucił Łukasz Kuśmirka. Kolejne przyłożenie dołożył niezawodny Michał Podobieński, a także Kuśmirka, tym razem po solowej akcji. Skuteczne kopnięcie z pola wykonał Dariusz Nowak, a wynik ustalił Hubert Pińczak, który wbiegł w pole punktowe po ładnej akcji powrotnej po przechwycie. Jastrzębie przez całe rozgrywki mają wielkie problemy z ofensywną skutecznością i tym razem również zabrakło oczekiwanego przełomu. Anioły idealnie powstrzymywały wszystkie pomysły ataku rywala i w pełni zasłużyły na zwycięstwo. Mając na swoim koncie trzy wygrane utrzymały drugie miejsce w grupie północnej.

- Wynik idealnie odzwierciedla to, że nasze trzy formacje od początku zagrały tak jak powinny. Zdarzyły się nam małe potknięcia, które chcemy poprawić, ale generalnie ofensywa, defensywa i formacje specjalne wykonały bardzo poprawnie swoje zadania. Dzięki temu możemy cieszyć się z kolejnej wygranej, a także wysokiego wyniku – powiedział Hubert Pińczak, prezes Angels Toruń.

- Do Torunia przyjechaliśmy w osłabionym kontuzjami składzie. Kilku podstawowych zawodników nie mogło się też pojawić na meczu z powodów prywatnych. Szybko urazu nabawił się Alvaro Guitian, co było sporym ciosem zarówno w ataku, jak i w formacjach specjalnych. Nie mieliśmy zmiennika na pozycję rozgrywającego, wiec Michał Uzdrowski, który w pierwszym meczu złamał żebro musiał zagrać całe spotkanie. To, że nie liczymy się już w walce o playoffs nie powinno mieć wpływu na naszą grę. Cała drużyna walczy na 100% w każdym meczu. Niestety urazy, brak zgrania i doświadczenia przyczyniły się do takiej sytuacji. Czas pokaże jak będą wyglądały pozostałe dwa spotkania - powiedział Lev Davydovsky, trener główny Seahawks Gdynia B.

Angels Toruń – Seahawks Gdynia B 30:0 (7:0, 7:0, 10:0, 6:0)

I kwarta

7:0 przyłożenie Radosława Trojanowskiego po 14-jardowej akcji podaniowej Łukasza Kuśmirka (podwyższenie za jeden punkt, Dariusz Nowak)

II kwarta

14:0 przyłożenie Michała Podobieńskiego po 25-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Dariusz Nowak)

III kwarta

17:0 22-jardowe kopnięcie z pola w wykonaniu Dariusza Nowaka

24:0 przyłożenie Łukasza Kuśmirka po 8-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Dariusz Nowak)

IV kwarta

30:0 przyłożenie Huberta Pińczaka po 35-jardowej akcji powrotnej po przechwycie

Mecz obejrzało 200 widzów.

MVP meczu: Radosław Trojanowski (skrzydłowy Toruń Angels)

 

Rakiety nie tracą nadziei 

Aviators Mielec – Rockets Rzeszów 6:48

Rakiety przyjechały do Mielca na derby województwa podkarpackiego w roli zdecydowanego faworyta. Obydwaj rywale znają się doskonale jeszcze z czasów gry w PLFA 8. Niedzielny mecz rozpoczął już trzeci rok ich bezpośredniej rywalizacji, w której jak na razie górą są futboliści z Rzeszowa. Derbowe starcia niemal tradycyjnie wyzwalają dodatkową dawkę emocji. Rakiety były ekstra zmotywowane faktem, że wciąż liczą się w walce o awans do playoffs, tak więc w pojedynku z Aviators absolutnie nie mogła się im przytrafić wpadka.

Pomimo dokuczliwego upału już pierwsza połowa rozstrzygnęła spotkanie. Atak Rockets pewnie prowadzony przez Marka Kwokę bez większego problemu odjechał rywalowi. Sam rozgrywający wybiegał dwa przyłożenia, a w dwóch kolejnych obsłużył kolegów precyzyjnymi podaniami. Rzeszowska ofensywa zaprezentowała sporą różnorodność skutecznych zagrywek, co musi martwić ich kolejnych rywali. W ostatniej kwarcie Aviators odpowiedzieli honorowym przyłożeniem w wykonaniu doświadczonego Mateusza Madydy. Dla Lotników jest to drugi mecz z rzędu, który udaje im się zakończyć ze zdobyczą punktową, a do tego kolejny, w którym ograniczają ilość przyłożeń rywala. Sezon szkoleniowy w wykonaniu drużyny z Mielca zaczyna przynosić coraz bardziej konsekwentny progres. Rakiety wygrywają pewnie i z niecierpliwością oczekują kluczowego rewanżu z Tytanami.

- Ofensywnie można powiedzieć, że z każdym treningiem i meczem zagrywki zaczynają wyglądać tak jak powinny. Na Rockets przygotowaliśmy kilka nowości, które na samym początku dały nam duże zdobycze jardowe. Niestety w dalszym ciągu mamy problemy ze skutecznością podań. Spora cześć z nich trafia do rąk przeciwników, którzy nie raz potrafili to wykorzystać i zamienić na przyłożenia. Defensywnie też jest coraz lepiej. Zrobiliśmy pewne przetasowania na pozycjach i myślę, że do końca sezonu ilość straconych przez nas punktów i jardów będzie dalej spadać – powiedział Michał Gawryś, gracz drugiej linii obrony Aviators Mielec.

- Mecz z Aviators w początkowej fazie układał się źle. Było to spowodowane pewną nerwowością, którą potrafiliśmy opanować dopiero w połowie pierwszej kwarty. Mimo to z całości meczu jesteśmy bardzo zadowoleni, gdyż udało nam się przede wszystkim zakończyć go dostatecznie "zdrowo" w perspektywie pojedynku w Lublinie. Wysoka wygrana potwierdza naszą dominację w regionie. W ataku w końcu zaczęła funkcjonować gra biegowa, która świetnie uzupełniała skuteczne podania. Natomiast obrona wprowadziła w życie nowe ustawienia, które sprawdziły się przeciwko Aviators i dają nadzieję na dobrą postawę w Lublinie - powiedział Michał Tittinger, prezes Rzeszów Rockets.

Aviators Mielec - Rzeszów Rockets 6:48 (0:13, 0:27, 0:8, 6:0)

I kwarta

0-7 przyłożenie Marka Kwoki po 2-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Patryk Sapiński)

0-13 przyłożenie Kamila Koreckiego po 30-jardowej akcji biegowej

II kwarta

0-19 przyłożenie Marka Kwoki po 40-jardowej akcji biegowej

0-26 przyłożenie Michała Tittingera po 40-jardowej akcji podaniowej Marka Kwoki (podwyższenie za jeden punkt, Patryk Sapiński)

0-33 przyłożenie Mateusza Forysiaka 48-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za  jeden punkt, Patryk Sapiński)

0-40 przyłożenie Jakuba Chlebicy po 12-jardowej akcji podaniowej Marka Kwoki (podwyższenie za jeden punkt, Patryk Sapiński)

III kwarta

0-48 przyłożenie Jakuba Abramczuka po 26-jardowej akcji podaniowej Maksymiliana Szpaka (podwyższenie za dwa punkty, Jakub Stawicki)

IV kwarta

6-48 przyłożenie Mateusza Madydy po 11-jardowej akcji biegowej  

Mecz obejrzało 150 widzów.

MVP meczu: Mark Kwoka (rozgrywający Rockets Rzeszów)

Udany rewanż Patriotów

Mustangs Płock – Patrioci Poznań 34:48

Mustangi i Patrioci spotkali się w bezpośrednim starciu po raz drugi na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni. Mecz rozgrywany w Poznaniu był prawdziwym thrillerem, pełnym zwrotów akcji, który finalnie na swoją korzyść rozstrzygnęli goście. Pomimo szaleńczego pościgu i znakomitej czwartej kwarty Patrioci musieli uznać pięciopunktową wyższość Mustangów. W meczu rewanżowym gospodarze znów opuszczali plac boju z opuszczonymi głowami. W Płocku futboliści z Poznania zdołali zwyciężyć różnicą dwóch przyłożeń, co daje im bezpośrednią przewagę w tabeli nad Mustangami w przypadku równej liczby wygranych.

Pierwsza kwarta nie zapowiadała festiwalu punktowego. Jedyne przyłożenie zdobył Maurycy Wawrzyniak, dając tym samym prowadzenie Patriotom. Gospodarze obudzili się w drugiej odsłonie zaliczając w niej aż trzy touchdowny. Swoich skrzydłowych dokładnymi podaniami obsługiwał Zach Hoffman, a Mustangi zdołały wypracować aż piętnastopunktową przewagę. To wyraźnie zmotywowało gości, którzy zwarli szyki i ruszyli do boju. Doskonały mecz rozgrywał Witold Gajewski, który bardzo skutecznie dyrygował poznańską ofensywą. Za sprawą Tomasza Gajewskiego, Maurycego Wawrzyniaka i Kamila Kwiatkowskiego Patrioci odzyskali prowadzenie, które zdołali utrzymać w decydującej czwartej kwarcie. Mustangi odpowiedziały skutecznymi akcjami Daniela Białdygi, ale to nie wystarczyło do odrobienia strat. Kropkę nad i postawił Erwin Andrzejak popisując się znakomitym powrotem po przechwycie. Patrioci zwyciężyli i umocnili się na prowadzeniu w grupie północnej PLFA II. Od pewnego awansu do playoffs dzieli ich już tylko jedna wygrana.

- Nasza wygrana w Poznaniu nie była niespodzianką. Rewanż z Patriotami był bardzo wyrównany i gdyby nie nasze błędy i kary jakie dostawaliśmy, to tym razem również schodzilibyśmy z boiska jako zwycięzcy. Przegraliśmy różnicą dwóch przyłożeń, to nie jest duża przewaga, jak na mecz futbolowy. Nasz obrona ewidentnie miała słabszy dzień. Nieco gorsza dyspozycja sprawiła, że Patriotom się udało. Mimo to mam nadzieję, że dostaniemy jeszcze szansę zagrania z nimi w dalszej części sezonu, jeżeli uda nam się awansować do playoffs – powiedział Paweł Kęsy, trener główny Mustangs Płock.

- Rewanż był dla nas bardzo udany. Wróciliśmy z kompletem punktów do domu. Cieszy nas to, że defensywa w końcu punktowała, ale dalej musimy popracować nad stratami – jest tego za dużo. Potwierdziło się to, o czym mówiłem wcześniej, porażka w Poznaniu to był przypadek. W niedzielę męczyły nas bardzo ciężkie warunki pogodowe. W pewnym momencie musieliśmy też gonić wynik i to pokazało, kto jest lepszą drużyną. Kto ma mocniejsze nerwy, oraz kto zasługuje na miano lidera grupy północnej. W dwóch kolejnych meczach rundy zasadniczej, pokażemy że na górze jest miejsce tylko dla jednej drużyny - dla nas – powiedział Damian Banaszak, defensywny liniowy Patriotów Poznań.

Patrioci Poznań vs Mustangs Płock 34:48 (0:7, 22:6, 6:21, 6:14)

I kwarta:
0:7 TD przyłożenie Maurycego Wawrzyniaka po 12-jardowej akcji podaniowej Witolda Gajewskiego (podwyższenie za jeden punkt, Maurycy Wawrzyniak)

II kwarta:
6:7 przyłożenie Przemysława Pawłowskiego po 25-jardowej akcji podaniowej Zacha Hoffmana
14:7 przyłożenie Daniela Przyborowskiego po 20-jardowej akcji podaniowej Zacha Hoffmana (podwyższenie za dwa punkty, Damian Gujgo)

22:7 przyłożenie Daniela Przyborowskiego po 70-jardowej akcji podaniowej Zacha Hoffmana (podwyższenie za dwa punkty, Kacper Szczepaniak)
22:13 przyłożenie Maurycego Wawrzyniaka po 8-jardowej akcji podaniowej Witolda Gajewskiego

III kwarta
22:19 przyłożenie Tomasza Gajewskiego po 30-jardowej akcji biegowej
22:26 przyłożenie Maurycego Wawrzyniaka po 15-jardowej akcji podaniowej Witolda Gajewskiego (podwyższenie za jeden punkt, Maurycy Wawrzyniak)

28:26 przyłożenie Daniela Białdygi po 70-jardowej akcji podaniowej Przemysława Pawłowskiego
28:34 przyłożenie Kamila Kwiatkowskiego po 15-jardowej akcji podaniowej Witolda Gajewskiego (podwyższenie za dwa punkty, Jan Budziński)

IV kwarta
28:41 przyłożenie Maurycego Wawrzyniaka po 5-jardowej akcji podaniowej Witolda Gajewskiego (podwyższenie za jeden punkt, Maurycy Wawrzyniak)
28:48 przyłożenie Erwina Andrzejaka po 25-jardowej akcji powrotnej po przechwycie (podwyższenie za jeden punkt, Maurycy Wawrzyniak)
34:48 przyłożenie Daniela Białdygi po 40-jardowej akcji podaniowej Zacha Hoffmana

Mecz obejrzało 500 widzów.

MVP meczu: Witold Gajewski (rozgrywający Patriotów Poznań)

Tytani wciąż niepokonani

Tytani Lublin - Green Ducks Radom 40:12

Tytani doskonale przygotowali się do domowej inauguracji sezonu. Udało im się przyciągnąć na trybuny pokaźną liczbę kibiców, a to wszystko pomimo niesamowicie uciążliwego skwaru. Gospodarze przystępowali do meczu nie tylko bez porażki, ale również bez straty punktu. Wysoko i pewnie pokonali na wyjazdach Rockets oraz Aviators. Również w starciu z Green Ducks chcieli zachować czyste konto, jednak „bańka” pękła już w pierwszej akcji meczu. Bardzo efektownym powrotem z piłką popisał się Michał Podkowa, co rozbudziło i mocno zmotywowało zawodników z Lublina.

Podobnie jak we wcześniejszych spotkaniach uskuteczniali wszechstronny atak oparty na talentach wielu graczy. Każde z ich przyłożeń zostało zdobyte przez innego zawodnika. W roli ofensywnego dyrygenta znakomicie radził sobie Mateusz Majewski, a kroku dotrzymywali mu m.in. Paweł Burył i Sebastian Żukowski. Obrona Tytanów również zaliczyła kilka wartych odnotowania akcji. W jednej z nich Rafał Chamera dosłownie wyrwał piłkę z rąk rywala i pognał z nią w kierunku pola punktowego. Było to jedno z wielu zagrań podkreślających dominację lublinian. Choć Green Ducks dołożyli jeszcze jedno przyłożenie Michała Podkowy po akcji powrotnej, to ich formacja ataku nie była w stanie sforsować defensywnych zasieków rywala. Tytani kontrolowali przebieg meczu i zdołali dołożyć akcje punktowe autorstwa Mateusza Majewskiego i Artura Czarnika. Zwyciężyli pewnie i pomimo straty dwóch przyłożeń pozostają niepokonani na wschodnim froncie PLFA II.

- Pomimo okazałej wygranej, to nie był nasz najlepszy mecz. Spotkanie odbyło się w skrajnych warunkach atmosferycznych, bo dzień był wyjątkowo upalny. Temperatura w słońcu z pewnością sięgała czterdziestu kilku stopni. Co więcej, ze względów technicznych, mecz rozpoczął się z opóźnieniem, co wpłynęło na naszą koncentrację. Przy pierwszym wykopie popełniliśmy kardynalne błędy w formacjach specjalnych i przeciwnicy mogli się cieszyć z pierwszych punktów. Dwie serie ofensywne później przejęliśmy prowadzenie i nie oddaliśmy go już do samego końca. Drugi błąd przytrafił się nam pod koniec pierwszej połowy, również w formacjach specjalnych, kiedy wszyscy myśleli już o tym, żeby choć na chwilę schować się w cieniu. Ofensywa rywala nie zaskoczyła nas niczym nowym i gdyby nie błędy przy wykopach, mecz zakończyłby się wynikiem "do zera". W ataku konsekwentnie realizowaliśmy swoje założenia, przeplatając biegi podaniami i starając się stworzyć zbalansowany atak, na co nasi przeciwnicy nie potrafili znaleźć recepty – powiedział Andrzej Jakubiec, koordynator ofensywy Tytanów Lublin.

- W tym momencie naszym głównym celem jest zaprezentowanie się z jak najlepszej strony w meczach, które zostały do rozegrania. Z Tytanami zawiodła zarówno nasza defensywa jak i ofensywa, co pokazało jak wiele mamy jeszcze do poprawy. Wielokrotnie byliśmy blisko pola punktowego lublinian, jednak nie przynosiło to zdobyczy punktowych. Na zdecydowane wyróżnienie zasługuje Michał Podkowa, który dwukrotnie popisał się bardzo widowiskowymi akcjami powrotnymi - powiedziała Natalia Domagała, wiceprezes Green Ducks Radom.

Tytani Lublin - Green Ducks Radom 40:12 (14:6, 13:6, 7:0, 6:0)

I kwarta

0:6 przyłożenie Michała Podkowy po 90-jardowej akcji powrotnej po wykopie

7:6 przyłożenie Sebastiana Żukowskiego po 62-jardowej akcji podaniowej Mateusza Majewskiego (podwyższenie za jeden punkt, Maciej Marzec)

14:6 przyłożenie Rafała Chamery po 45-jardowej akcji powrotnej po wyrwaniu piłki z rąk rywala (podwyższenie za jeden punkt, Maciej Marzec)

II kwarta

20:6 przyłożenie Pawła Łopatyńskiego po 7-jardowej akcji biegowej

27:6 przyłożenie Pawła Buryła po 10-jardowej akcji podaniowej Mateusza Majewskiego (podwyższenie za jeden punkt, Maciej Marzec)

27:12 przyłożenie Michała Podkowy po 80-jardowej akcji powrotnej po wykopie

III kwarta

34:12 przyłożenie Mateusza Majewskiego po 65-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Maciej Marzec)

IV kwarta

40:12 przyłożenie Artura Czarnika po 2-jardowej akcji biegowej

Mecz obejrzało 900 widzów.

MVP meczu: Rafał Chamera (gracz trzeciej linii obrony Tytanów Lublin)

Dawid Biały
dawidbialy@gazeta.pl
Biuro Prasowe PLFA